PARK KRÓLA W HONGKONGU

Zlokalizowany w rejonie Kowloon, niedaleko stacji MTR Yau Ma Tei, a nazwany na cześć następcy Wiktorii Hanowerskiej Edwarda VII, króla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii niewielki King’s Park niczym się nie wyróżnia spośród innych miejskich parków Hong Kongu, nie zachęca do spacerów wśród trochę zaniedbanej przestrzeni i zieleni, betonowych ścieżek i skromnej siłowni plenerowej. Co jednak przyciąga mnie do tego parku, to jego zapomniana już niestety przez powojenne pokolenia historia.

King’s Park

W dniu 25 grudnia 1941 r. po ponad dwóch tygodniach zaciekłych walk brytyjski gubernator Hongkongu poddał tą brytyjską kolonię Cesarstwu Wielkiej Japonii. Okupacja kolonii trwała trzy lata i osiem miesięcy, i zakończyła się wraz z kapitulacją Japonii pod koniec II wojny światowej. Okres rządów japońskich charakteryzował się skrajnym terrorem i eksploatacją lokalnej ludności. Głównym narzędziem terroru na wszystkich obszarach okupowanych przez armię japońską była Kenpeitai – japońska żandarmeria wojskowa, a zarazem tajna policja.

W ciągu trzech i pół roku okupacji zginęło około 10 000 osób, podczas gdy wielu innych było torturowanych, gwałconych lub okaleczanych. Racje żywnościowe były drastycznie ograniczone, wielu ludzi zmarło z głodu. Japońska policja, wśród których znajdowali się również byli funkcjonariusze policji w Hongkongu, w tym Hindusi i Chińczycy rutynowo wykonywała egzekucje na ludności cywilnej poprzez ścięcie lub rozstrzelanie. Żołnierze japońscy szkolili się również w walce na bagnety, szlachtując i poddając torturom skazanych na śmierć przez władze okupacyjne mieszkańców miasta. Miejscem kaźni ludności cywilnej był właśnie Park Króla.

Przechadzając się dziś wąskimi uliczkami parku nie można dostrzec jakakolwiek tablicy upamiętniającej okrutne wydarzenia z okresu okupacji miasta, jakiejkolwiek informacji na ten temat, tak jakby ze zbiorowej pamięci Chińczyków chciano wymazać ten traumatyczny epizod z czasów II wojny światowej.

King’s Park

Druga przyczyna, dla której warto odwiedzić ten niewielki skrawek zieleni jest bardziej pozytywna i wiąże się z krótkim epizodem z życia legendarnego amerykańskiego aktora i mistrza wschodnich sztuk walki chińskiego (choć w zasadzie euroazjatyckiego) pochodzenia, Bruce’a Lee.

W drugiej połowie lat czterdziestych ubiegłego stulecia w Parku Króla swoje pierwsze kroki w sztukach walki pod czujnym okiem ojca czynił zaledwie 7-letni Mały Smok. Aby wzmocnić siły i zdrowie chorowitego syna, Lee Hoi Chuen często zabierał Bruce’a razem z sobą do King’s Park, by wraz z innymi praktykującymi ćwiczyć Tai chi ch’uan, starożytną chińską sztukę walki stosowaną zarówno w treningu obronnym, jak i w profilaktyce zdrowotnej. Lee Hoi Chuen miał także nadzieje, że trening Tai Chi pomoże utemperować nadpobudliwe skłonności młodego Bruce’a. Wiele już lat później Bruce opowiadał, że bardzo cieszył się szczególnym czasem spędzonym z ojcem, jednakże powolność ruchów Tai Chi szybko zniechęciła go do uprawiania tej dyscypliny sztuk walki.

W południowej części Parku Króla znajdują się kluby rekreacyjne oraz obiekty sportowe.

Dziś w Parku Króla wciąż można każdego dnia dostrzec energicznych staruszków praktykujących zarówno Tai chi jak i techniki walki tradycyjną chińską białą bronią.