OGRÓD NAN LIAN W HONGKONGU

Nan Lian Garden to klasyczny chiński ogród krajobrazowy w stylu dynastii Tang i publiczny park zbudowany zaledwie kilkanaście lat temu, w roku 2006 w oparciu o plan słynnego ogrodu Jiangshouju w prowincji Shanxi. Wraz z uroczymi akwenami wodnymi, kaskadą wodną, mostkiem, wzgórzami, skałami, zimozielonymi drzewami i drzewkami bonsai oraz drewnianymi, wernakularnymi pawilonami stanowi oazę piękna, harmonii i spokoju dosłownie w środku betonowej dżungli Hongkongu. Ogród, zarządzany i utrzymywany jest przez Chin Lin Nunnery – klasztor buddyjski położony zaraz po przeciwnej stronie ulicy Fung Tak – w porozumieniu z lokalnym rządem za symboliczną opłatą w wysokości jednego hongkońskiego dolara rocznie.

Pawilon Absolutnej Perfekcji (Golden Pavilion)

Na chińskie kształtowanie krajobrazu ogrodowego znaczący wpływ mają taoistyczne i buddyjskie koncepcje filozoficzne, to znaczy prostota i spokój oraz poczucie jedności z naturą. Wszystkie elementy krajobrazu, czy to głazy, pawilony czy też misternie wypielęgnowane drzewka bonsai zostały tutaj rozmyślnie umieszczone wzdłuż wijących się ścieżek, tak, aby wraz z każdym krokiem wyłaniał nam się zupełnie odmienny klimat i pejzaż. Wśród licznych roślin porastających teren ogrodu można zidentyfikować m.in zastrzalin wielkolistny, roślinę wykorzystywaną w ogrodnictwie do formowania drzewek bonsai, odporną na zanieczyszczenia powietrza sosnę Thunberga, którą zobaczymy również w zminiaturyzowanej formie drzewka bonsai, przepięknie latem i jesienią kwitnącą na czerwono lagerstremię, a także jedno z moich ulubionych drzew – figowiec bengalski. Niewielka grupa oddanych, ubranych w błękitne kombinezony i słomkowe kapelusze ogrodników przez cały dzień dba o zdrowie i urodę swoich podopiecznych.

Figowiec bengalski (banyan)

Bariery akustyczne ustawione wzdłuż zewnętrznych granic parku chronią przed hałasem ruchu ulicznego, a gęsto posadzona zieleń wokół całego ogrodu sprawnie odfiltrowuje spaliny i kurz z całej okolicy.
W centralnym miejscu ogrodu znajduje się najbardziej chyba charakterystyczny element tego uroczego miejsca, a zarazem ulubiony obiekt zdjęć turystów, Pawilon Absolutnej Perfekcji (Golden Pavilion) wraz z prowadzącym do niego wygiętym w luk mostkiem, którego czerwień doskonale kontrastuje ze złotym kolorem pokrywającym pagodę oraz otaczającą je głęboką zielenią szaty roślinnej.

Pawilon Absolutnej Perfekcji (Golden Pavilion)

Dla znużonego piechura przygotowano liczne ławki, na których można spocząć i zachwycać się urokami krajobrazu, jednakże nie tylko surowo zakazane jest palenie tytoniu, ale również spożywanie posiłków. Podczas mojego pierwszego pobytu na terenie ogrodu nie zdążyłem jeszcze wgryźć się we wcześniej zakupioną gruszkę, gdy jak spod ziemi wyrosła przy mnie ubrana w mundur strażniczka i surowo, choć uprzejmie poinformowała mnie o obowiązującym zakazie jedzenia. Dla zgłodniałych turystów więc, na tyłach ogrodu, za ścianą kaskady znajduje się wegetariańska restauracja Chi Lin serwująca tradycyjne chińskie, aczkolwiek bezmięsne potrawy. Zwolennicy potraw mięsnych mogą posilić się w jednej z licznych restauracji galerii handlowej Hollywood Plaza w drodze powrotnej do stacji kolejki MTR.

Restauracja Chi Lin

Nieopodal restauracji Chi Lin znajduje się platforma widokowa z której rozpościera się widok na herbaciarnię Song Cha Xie oraz na znajdujący się kilka metrów poniżej poziomu platformy staw, z której obserwować można leniwie pływające, kolorowe karpie koi, a przy odrobinie szczęścia natknąć się na pracownika ogrodu z brzegu dokarmiającego ryby.
Powierzchnia parku zajmuje zaledwie 3.5 hektara przestrzeni miejskiej, jednakże mnogość elementów krajobrazu i architektury oraz jego oryginalna estetyka jak i wyjątkowa urokliwość tego miejsca, niemalże od przekroczenia bramy wejściowej mają bardzo relaksujący na nas wpływ nieustępliwie, niemalże magicznie spowalniając ruchy nawet najbardziej żwawych spacerowiczów.
Ogród Nan Lian znajduje się zaledwie 20 minut drogi kolejką MTR z rejonu Tsim Sha Tsui i zdecydowanie polecam to nastrojowe miejsce wszystkim odwiedzającym byłą brytyjską kolonię.

PARK KRÓLA W HONGKONGU

Zlokalizowany w rejonie Kowloon, niedaleko stacji MTR Yau Ma Tei, a nazwany na cześć następcy Wiktorii Hanowerskiej Edwarda VII, króla Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii niewielki King’s Park niczym się nie wyróżnia spośród innych miejskich parków Hong Kongu, nie zachęca do spacerów wśród trochę zaniedbanej przestrzeni i zieleni, betonowych ścieżek i skromnej siłowni plenerowej. Co jednak przyciąga mnie do tego parku, to jego zapomniana już niestety przez powojenne pokolenia historia.

King’s Park

W dniu 25 grudnia 1941 r. po ponad dwóch tygodniach zaciekłych walk brytyjski gubernator Hongkongu poddał tą brytyjską kolonię Cesarstwu Wielkiej Japonii. Okupacja kolonii trwała trzy lata i osiem miesięcy, i zakończyła się wraz z kapitulacją Japonii pod koniec II wojny światowej. Okres rządów japońskich charakteryzował się skrajnym terrorem i eksploatacją lokalnej ludności. Głównym narzędziem terroru na wszystkich obszarach okupowanych przez armię japońską była Kenpeitai – japońska żandarmeria wojskowa, a zarazem tajna policja.

W ciągu trzech i pół roku okupacji zginęło około 10 000 osób, podczas gdy wielu innych było torturowanych, gwałconych lub okaleczanych. Racje żywnościowe były drastycznie ograniczone, wielu ludzi zmarło z głodu. Japońska policja, wśród których znajdowali się również byli funkcjonariusze policji w Hongkongu, w tym Hindusi i Chińczycy rutynowo wykonywała egzekucje na ludności cywilnej poprzez ścięcie lub rozstrzelanie. Żołnierze japońscy szkolili się również w walce na bagnety, szlachtując i poddając torturom skazanych na śmierć przez władze okupacyjne mieszkańców miasta. Miejscem kaźni ludności cywilnej był właśnie Park Króla.

Przechadzając się dziś wąskimi uliczkami parku nie można dostrzec jakakolwiek tablicy upamiętniającej okrutne wydarzenia z okresu okupacji miasta, jakiejkolwiek informacji na ten temat, tak jakby ze zbiorowej pamięci Chińczyków chciano wymazać ten traumatyczny epizod z czasów II wojny światowej.

King’s Park

Druga przyczyna, dla której warto odwiedzić ten niewielki skrawek zieleni jest bardziej pozytywna i wiąże się z krótkim epizodem z życia legendarnego amerykańskiego aktora i mistrza wschodnich sztuk walki chińskiego (choć w zasadzie euroazjatyckiego) pochodzenia, Bruce’a Lee.

W drugiej połowie lat czterdziestych ubiegłego stulecia w Parku Króla swoje pierwsze kroki w sztukach walki pod czujnym okiem ojca czynił zaledwie 7-letni Mały Smok. Aby wzmocnić siły i zdrowie chorowitego syna, Lee Hoi Chuen często zabierał Bruce’a razem z sobą do King’s Park, by wraz z innymi praktykującymi ćwiczyć Tai chi ch’uan, starożytną chińską sztukę walki stosowaną zarówno w treningu obronnym, jak i w profilaktyce zdrowotnej. Lee Hoi Chuen miał także nadzieje, że trening Tai Chi pomoże utemperować nadpobudliwe skłonności młodego Bruce’a. Wiele już lat później Bruce opowiadał, że bardzo cieszył się szczególnym czasem spędzonym z ojcem, jednakże powolność ruchów Tai Chi szybko zniechęciła go do uprawiania tej dyscypliny sztuk walki.

W południowej części Parku Króla znajdują się kluby rekreacyjne oraz obiekty sportowe.

Dziś w Parku Króla wciąż można każdego dnia dostrzec energicznych staruszków praktykujących zarówno Tai chi jak i techniki walki tradycyjną chińską białą bronią.

HANBOK

Hanbok to termin zbiorowy używany w odniesieniu do tradycyjnej koreańskiej odzieży. Charakteryzuje się żywymi kolorami i prostymi liniami bez kieszeni. Tradycyjny damski hanbok (chima-jeogori) składa się z bluzki lub żakietu (jeogori) oraz spódnicy (chima). Męski hanbok składa się z bluzy (jeogori) oraz luźnych spodni (baji). Choć z początkiem ubiegłego wieku hanbok wyparty został przez odzież zachodnią, pozostaje on ważną częścią kultury koreańskiej i wciąż jest noszony podczas specjalnych uroczystości i świąt. Podstawowy format hanbok niewiele zmienił się przez stulecia.

Koreanka w stroju Hanbok

Hanbok generalnie jest klasyfikowany zgodnie z jego przeznaczeniem jako strój codzienny, strój ceremonialny lub też strój specjalny. Uroczyste stroje noszone są podczas formalnych uroczystości takich jak pierwsze urodziny dziecka, wesele, pogrzeb czy też rytuały religijne. Specjalne stroje są ubierane przez koreańskich szamanów (mudang) i urzędników.

Japońskie turystki w stroju Hanbok

Inną wyróżniającą cechą hanbok są jego żywe kolory. Tradycyjne hanbok charakteryzowało się żywymi barwami odpowiadającym pięciu elementom teorii yin i yang: biały (metal), czerwony (ogień), niebieski (drewno), czarny (woda) i żółty (ziemia).

Kolory symbolizowały także pozycję społeczną i stan cywilny Koreanki lub Koreańczyka. Kolory jaskrawe były noszone przez dzieci i dziewczęta, podczas gdy stonowane barwy przez mężczyzn i kobiety w średnim wieku. Niezamężne kobiety często nosiły żółtą bluzkę i czerwoną spódnicę, natomiast matrony ubierały się w zieleń i czerwień. Podczas ceremonii ślubnej syna matkę charakteryzował hanbok w kolorze granatowym, natomiast matki wydające za mąż swoje córki nosiły odmiany różowe. Klasy wyższe nosiły hanbok w najróżniejszych kolorach, w przeciwieństwie, do warstw najuboższych, które były zobowiązane do ubierania odzieży w bieli, a jedynie na specjalne okazje mogły przyodziać się w hanbok w odcieniach bladoróżowym, jasnozielonym lub szarym.

Tajskie turystki w Seulu

Swoją pozycję społeczną również akcentowało się materiałem użytym do uszycia hanbok. Wyższe warstwy społeczne ubrane były w stroje wykonane z gęsto tkanego materiału z ramii lub innych wysokogatunkowych i lekkich materiałów w cieplejszych miesiącach oraz z gładkich i wzorzystych jedwabi w pozostałych porach roku. W przeciwieństwie do nich, doły społeczne były ograniczone do bawełny.

Chinki pozujace do zdjecia

Wizyta w Korei Południowej nie byłaby kompletna bez wypróbowania ich tradycyjnego stroju. W samym Seulu istnieje wiele miejsc, gdzie można wypożyczyć hanbok. Wszystkie zdjęcia zawarte w tym poście wykonałem na terenie pałacu Gyeongbokgung, wokół którego znaleźć można całe multum wypożyczalni, w których za niewielkie pieniądze na kilka godzin można przyodziać się w kolorowe, tradycyjne stroje koreańskie i wraz z setkami zarówno obcokrajowców jak i tuziemców przechadzać się wąskimi uliczkami dzielnicy i pałacu Gyeongbokgung. Fotografie wykonane podczas takiej przechadzki pozostaną jedną z najbardziej wartościowych pamiątek z wycieczki do Korei Południowej..

Japonki podczas odpoczynku

BRAMA GWANGHWAMUN W SEULU

Gwanghwamun jest bramą prowadzącą do rezydencji królewskiej znanej pod nazwą pałac Gyeongbokgung i jest jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów stolicy Korei Południowej. Wykonana z granitu i drewna sosnowego, zbudowana w roku 1395 w okresie panowania pierwszego władcy nowej dynastii Joseon, króla Taejo w całej swojej historii była kilkukrotnie dewastowana zarówno przez ogień jak i działania wojenne.

Już w roku 1592 podczas japońskiej inwazji na Koreę podjętej przez generała Toyotomi Hideyoshi z zamiarem podbicia półwyspu koreańskiego, ale również i Chin, brama została doszczętnie strawiona przez ogień. Przez kolejne niemalże 3 stulecia żaden z władców Korei nie podjął się zadania odrestaurowania zrujnowanej budowli i dopiero w roku 1867 odbudowy bramy wraz z całą resztą kompleksu Gyeongbokgung podjąć się król Gojong z dynastii Joseon, pierwszy, a zarazem przedostatni cesarz Cesarstwa Koreańskiego. Ostatnim cesarzem był zmarły w 1926 roku cesarz Yunghui, syn zmuszonego w 1907 roku do abdykacji przez Japończyków cesarza Gojong.

W roku 1926 Saito Makato, japoński Gubernator zarządzający anektowaną przez Cesarstwo Wielkiej Japonii w roku 1910 Koreą podjął decyzję o przeniesieniu Gwanghwamun kilkaset metrów dalej, w miejsce, gdzie dziś znajduje się Narodowe Muzeum Ludowe Korei, by na terenie tej lokalizacji postawić budynek administracyjny. Ta dziś już nieistniejąca, potężna neoklasycystyczna budowla zaprojektowana przez żyjącego i pracującego w Japonii niemieckiego architekta, Georg’a de Lalande miała również za zadanie zakryć swoimi rozmiarami Pałac Gyeongbokgung. Co ciekawe, konstrukcja La Lande utrzymała się aż do roku 1996, kiedy to podjęto decyzję o jej wyburzeniu.

Kolejny dotkliwy cios, który spadł na bramę Gwanghwamun związany był z działaniami wojennymi toczącymi się na półwyspie koreańskim w latach 1950-1953. Zbombardowana i doszczętnie zdewastowana brama wraz z pałacem Gyeongbokgung straszyła swoim zrujnowanym wyglądem przez ponad dekadę i dopiero w roku 1968 administracja zamordowanego przez szefa ochrony prezydenckiej w 1979 roku prezydenta Park Chung-hee podjęła decyzję o odrestaurowaniu bramy oraz umieszczeniu jej przed istniejącym jeszcze wtedy budynkiem administracyjnym.

Park Chung-hee, to ojciec byłej prezydent Korei Południowej Park Geun-hye, skazanej w lipcu 2018 roku na kare 25 lat pozbawienia wolności za nadużycia władzy, korupcję i wymuszenia.

Bramę raz jeszcze poddano gruntownej renowacji w roku 2006. Prace trwały aż 4 lata, podczas których starano się zrekonstruować najdrobniejsze szczegóły z oryginalnej konstrukcji. Brama została także rozebrana, przeniesiona 14.5 metra w kierunku południowym i umieszczona na jej pierwotnym miejscu. Koszt projektu zamknął się w kwocie 30 milionów dolarów. Zrekonstruowana i otwarta dla zwiedzających w 2010 roku brama Gwanghwamun jest niewątpliwie wraz ze znajdującym się nieopodal pałacem Gyeongbokgung jedną z największych atrakcji turystycznych zarówno w Seulu, jak i całej Korei Południowej.